Nie ma wody na pustyni – na pustyni są diuny.

Posted in Filmowe, Odhaczenia tagi , , , on 04/17/2009 by MeeHau

Dopiero parę dni temu, wyparte ze świadomości zdarzenie ekranizacji kolejnych tomów Diuny powróciło za sprawę magicznego miejsca, gdzie plików nie ma, a jednak można je sobie pobrać. Przed lekturą drugiej i trzeciej części cyklu odświeżyłem sobie „jedynkę”. I podobnie jak przy pierwszym razie uderzyło mnie, jak wielkie problemy sprawia mi nietrzymanie się scenarzysty/reżysera/twórców oryginału. Jasne, nie ma tutaj absurdów w stylu Lyncha, który w końcowych scenach doprowadził do wybicia wszystkich czerwi, a krysnoże ustąpiły pola jakimś modułom, ale nagłe zachmurzenie nieba czy rzeka wypływają zza pleców „Tego który może być w wielu miejscach naraz, więc wlazł chyba do bajorka” także rażą.

Bo gdy nagle księżna Irulana z roli NPC (w książce) staje się kreatorką polityki Imperium (w mini serialu), a Thuwir Hawat zamiast być niecnie wykorzystywany przez barona Vladimira pojawia się tylko w kilku początkowych scenach to „fan warning” świeci na żółto niemal cały czas. Stąd mój podwyższony stan gotowości zaowocował zapisywaniem w pamięci podręcznej niezgodności między książką a filmem. Co zabawne, mniej mnie raziły dziwaczne i momentami zbyt odjechane stroje noszone na salonach imperialnych łże elit czy też szamańska gestykulacja Fremenów. Również przez palce patrzyłem na drewniane aktorstwo i efekty specjalne.

Zdając sobie sprawę, że filmowe adaptacje rządzą się specyficznymi prawami i nawet w kilkugodzinnym molochu nie można zawrzeć kilkuset stron książki, mam zastrzeżenia do kilku rozwiązań i nadmiernego spłycenia całości. Co ciekawe, produkcja Lyncha wydaje się w niektórych momentach, szczególnie jeśli chodzi o mistyczny klimat i wewnętrzne monologi Muad`diba, przewyższać wersję harrisonową. W idealnym świecie, gdybym produkował raz jeszcze ową mini serię, postarałbym się zatrudnić do niej pana Davida i naciskał mocno na trzymanie się oryginalnego scenariusza.

Łubu dubu!

Posted in Ścinki z Internetu on 04/13/2009 by MeeHau

Światowy dzień kota

Posted in Ścinki z Internetu on 02/17/2009 by MeeHau

kot

Polska język trudna

Posted in Ścinki z Internetu on 02/16/2009 by MeeHau
sheeps

sheeps

Casus belli!

Posted in Ścinki z Internetu tagi , , , , , , on 02/12/2009 by MeeHau

- To jest tak, że jeżeliby nam ktuś, na przykład, rozumiesz, porwał naszą furę i by go złapały to nam muszą oddać samolot, rozumiesz? To jest właśnie tradycja. Że nam muszą oddać! To jest bardzo stara tradycja – ekstradycja.

Wyimki:

- Wyzywano mnie i usiłowano zastraszyć, a następnie próbowano wyłudzić ode mnie 8 tysięcy euro. To było na granicy korupcji.

- Wyzywano mnie od “Arschlochów”, od dziur w odbycie męskim.

- Nazwa „Lufthansa” to obecnie najbardziej mrożąca nazwa – powiedział Rokita, który – jak to odkreślił – do Polski wracał już „błogosławionym LOT-em”.

- Zrzucili mnie z krzesła, bardzo boleśnie zakuli w kajdany. To były jakieś koszmarne niemieckie kajdany. Nawet bezpieka miała lepsze, bardziej wygodne.

- Były polityk PO, a obecnie publicysta DZIENNIKA, nie może być traktowany w taki sposób.

- Ratujcie mnie, biją mnie Niemcy!

Nelli Rokita-Arnold pochodzi z niemieckiej rodziny osiadłej w XIX wieku w Gruzji.