Archiwum dla grudzień, 2006

Czy prezydent przyjmie świąteczne życzenia?

Posted in Ścinki on 18 grudzień, 2006 by bezdebitowy

Benedykt

Benedykt XVI złożył świąteczne życzenia w kilkudziesięciu językach świata. Mogliśmy usłyszeć je również po polsku. Kancelaria prezydenta RP przygotowała już treść krótkiego przemówienia, które prezydent Lech Kaczyński wygłosi w odpowiedzi na słowa papieża.

Byle nie od tej małpy w czerwonym.

Prezydent

Seks w kosmosie czyli Księżyc pokryje Plejady

Posted in Ścinki on 17 grudzień, 2006 by bezdebitowy

Dzisiaj będzie dość nietypowo, bo zrobi się astronomicznie. Wczoraj wieczorem miałem problemy z oglądaniem filmu, bo mi przez okno światło Słońca wpadało. Znaczy było w okolicach 18 godziny, więc w zasadzie powinno być ciemno. Tylko że jakieś ustrojstwo z dość dużą dozą samozaparcia odbijało promienie słoneczne i umieszczało ich trupi blask na ekranie mojego monitora, uniemożliwiając mi skoncentrowanie się na oglądaniu ostatniego odcinka pierwszego sezonu Jericha.

Mój umysł wykluczył Księżyce Kordylewskiego i postawił hipotezę, że musi to być ten jeden jedyny, niepowtarzalny i pewny satelita Ziemi – Księżyc, Maan, Móna, قمر, Mond, Luna, Lune, Měsíc, Mjesec, Moon, etc.

Dracula

Roli tego ciała niebieskiego w historii ludzkości nie można przecenić. Inspirował artystów, myślicieli, filozofów, teologów i naukowców. Przy nim zakochani wyznawali sobie miłość, to dzięki jego światłu można było polować w nocy i bronić się przed zwierzętami i to jemu pogańskie ludy oddawały cześć. Ten stosunkowo niewielki (naturalnie jak na warunki kosmosu) kawałek latającego gruzu, po którym skakał Armstrong, potrafi przysłonić nawet Słońce. W dzień przeważnie niewidoczny, może jednak pojawić się, mimo że jego wielka siostra dominuje, i nieco nieśmiało krążyć w oddali.

Swego czasu czytałem ciekawy artykuł, w którym autor udowadniał, że cała historia ludzkości potoczyłaby się inaczej i nie nastąpiłby tak dynamiczny rozwój, gdyby nie wiszący ponad nami żółty okrąg (rogal). Od połowy XX wieku dwa wielkie mocarstwa brały udział w swoistym wyścigu w kosmos. Pierwsze sukcesy Rosjan, zmobilizowały Amerykanów, którzy za prezydentury Kennedyego ostro ruszyli z kopyta, by po paru latach finiszować na Księżycu w ramach misji Apollo. NASA bądź to w swoich laboratoriach bądź to laboratoriach podwykonawców dokonywała kolejnej rewolucji; technicznej i informatycznej. Pokłosiem tego rajdu w kosmos są wynalazki i odkrycia dokonywane po dziś dzień.

Nauczyciel PO (nie mylić z PO Tuska) z którym ja oraz cała moja klasa mieliśmy okazję przebywać, lubował się w rzucaniu dziwnych zagadek. Swego czasu miał nas zapytać co ma wspólnego kusza, patelnia oraz rower. Odpowiedź brzmiała: loty kosmiczne Chodziło o materiały z których obecnie wytwarza się obecnie wiele różnych rzeczy użytku codziennego (no, może tylko ta kusza mało prozaiczna), a które w początkowej fazie tworzona na potrzeby wypraw kosmicznych.

Nieco długi wstęp mi wyszedł, a ja chciałem tylko coś napisać dla tej części z nas, która we wczesnych godzinach rannych lub późnonocnych czyli około godziny 5, jeszcze nie będzie spała. Więc Ci wszyscy z Was, niech oderwą się na chwilę od żółtej książki do łaciny, wyłączą Radio Maryja, wstaną z ciepłych łóżeczek, odkleją się od tej ślicznej blondynki, która właśnie o tej nieszczęsnej porze powiedziała, że spełni Wasze wszystkie zachcianki erotyczne i zerkną w górę, bo w całej Polsce będzie widoczne zakrycie gromady Plejad przez ciemny brzeg tarczy Księżyca.

Ale to tak naprawdę początek. W grudniu możemy oglądać posłańca bogów płci żeńskiej – Iris – planetoidę o jasności niestety nieco zbyt małej, by dostrzec ją gołym okiem w rozświetlonym światłami mieście, ale na tyle jasnej by można ją było podziwiać przy użyciu małej lornetki (jasność Iris to 6.8 wielkości gwiazdowej).

Przelatywać będą także dwa roje gwiazdowe:

- Geminidy które widać od 7 do 17 grudnia z wyraźnym maksimum rzędu 100 zjawisk na godzinę, które w tym roku wystąpi, niestety, 14 grudnia w okolicach godziny 11:45 naszego czasu, czyli w trakcie dnia.

- Ursydy promieniują natomiast w dniach 17-26 grudnia, a ich dość szerokie maksimum wypada 22 grudnia o godzinie 20 naszego czasu. Tutaj warunki do obserwacji są więc wyśmienite, bo maksimum pokrywa się z nowiem Księżyca i czasem nocy w Polsce.

Z bardziej „typowych” (o ile można mówić w taki sposób o kosmosie) zjawisk będzie szansa na obserwacje:

- Merkurego - około godziny przed wschodem Słońca widać go niespełna 10 stopni nad południowo-wschodnim horyzontem jako obiekt o jasności najjaśniejszych gwiazd na niebie.
- Wenus - pod koniec miesiąca wieczorem, tuż nad południowo-zachodnim horyzontem.
- Jowisza – pod koniec miesiąca widać go w gwiazdozbiorze Wagi około 10 stopni nad południowo-wschodnim horyzontem. Naturalnie nad ranem.
- Saturna - którego widać w drugiej połowie nocy w konstelacji Lwa. Warto na niego spojrzeć przez teleskop o średnicy obiektywu większej od 10 cm i powiększeniu przynajmniej stu razy, co pozwoli na komfortowe podziwianie jego pierścieni i pasów w atmosferze.
- Urana i Neptuna - w pierwszej połowie nocy. Ale raczej bez lornetki się nie obejdzie, choć dopiero teleskop pozwoli nam na ujrzenie ich w całej okazałości. Urana szukajcie w gwiazdozbiorze Wodnika, a Neptuna w Koziorożcu. Neptuna znacznie lepiej podziwiać na początku miesiąca, ponieważ po jego koniec warunki znacznie się pogarszają.

Życzę owocnych obserwacji!

P.S.
Dzisiaj na noc polecam puścić sobie do snu Dark side of the moon. Zapętlić i obudzić się przy dźwiękach budzika oraz muzyki Pink Floyd. Myślę, że obserwowanie nieba współgra z tą wyjątkową płytą.

List do Mikołaja

Posted in Po bandzie on 5 grudzień, 2006 by bezdebitowy

Drogi Święty Mikołaju,

Nie chcę byś uczynił mnie gwiazdą rocka, aktorem z serialu mogącym pomiziać się z fajną aktorką, znanym pisarzem, popularnym didżejem wyrywającym laski na imprezach klubowych, opiniotwórczym publicystą mającym duży wpływ na społeczeństwo, szanowanym politykiem, prezydentem Warszawy, premierem z Krakowa, ministrem rolnictwa, kotem Jarosława, buldogiem, bulterierem, kaczką, Billem Gatesem, Kirkiem Hammettem, Bradem Pittem, guru sekty nimfomanek, właścicielem haremu, do którego przynależałyby miss krajów, miss nastolatek oraz Angelina Jolie, Liv Tyler i Penelope Cruz. 

W tym roku wyjątkowo nie poproszę Cię o ani o niebieskooką blondynkę, ani fascynującą brunetkę, ani też o płomienną i ognistą rudowłosą. Nawet nie łaknę  poznać tej fajnej dziewczyny z sąsiedztwa, której tak długo nie widziałem.

Nie chcę, byś przyniósł mi szczęśliwe sześć liczb do obstawienia w totolotku, informował mnie o przyszłych wynikach meczy piłkarskich, spotkań hokejowych tudzież rozgrywek w curling, na które mógłbym postawić i zdobyć fortunę. Podobne zdanie mam w temacie ewentualnych rozpisek dotyczących kursów na giełdzie oraz przewidywanych cen skoków płodów rolnych, bo ani papiery ani krowie placki mnie nie obchodzą.

W zasadzie nie interesuje mnie także zestaw pytań egzaminacyjnych na najbliższe dwa lata ani też gotowa i dobrze napisana praca magisterska. Ewentualne listy od pracodawców pragnących zatrudnić mnie na moich warunkach w wybranej przeze mnie filii firmy znajdującej się w dowolnym zakątku świata, także wydają mi się nieco banalnym prezentem. Potencjalne zaproszenia na studniówkę od kolejnych fanek są równie trywialne jak cała reszta.

Znudziło mnie także proszenie o lepszy procesor, pamięć, kartę graficzną albo cały nowy komputer. Nie interesuje mnie Playstation 2, ani nawet Playstation 3, mp3 player, telewizor plazmowy, nowy monitor, samochód ani też komórka. Nie chcę pidżamy, koszuli, garnituru, spodni, rękawiczek, szalika, czapki, butów, glanów, kąpielówek, skarpetek, kalesonów, szortów, bokserek, stringów, staników ani dresów.

Nie błagam, abyś reaktywował Kazika Na Żywo, ani sprawił, żeby Kult nagrał świetną płytę, a Kazik schudł i przestał gadać głupoty. O to aby Tool nagrał album równie dobry jak Lateralus, aby Sigur Ros przyjechał do Breslau na koncert z supportem w postaci Bjork (albo odwrotnie), aby Red Sparowes i Isis zagrały na festiwalu z Massive Attack i Pattonem także nie proszę.

Nie sądzę, abyś był w stanie wprowadzić ład i porządek w Iraku, wykopać w kosmos Kim Dzong Ila, przepędzić wszelkie lewackie i prawiczkowe bojówki w Rów Mariański, wprowadzić demokrację w Afganistanie, nakłonić Mahmuda Ahmadineżada, by pojednał się ze swoimi starszymi braćmi w wierze, doprowadził do pokoju trwałego pokoju między Palestyną a Izraelem, sprawić by Młodzież Wszechpolska wycofała się ze swoich pełnych nienawiści haseł i zaczęła działać na rzecz tolerancji.

Nie proszę o pokój na świecie, ani o zlikwidowanie głodu, głupoty, wojen, zła, zbrodni i przemocy. Wiem, że nie powstrzymasz marnotrawienia surowców, nie złamiesz monopolu TPSA i nie uda Ci się zaprowadzić względnej czystości w toaletach PKP.

Zapewne także niemożliwym jest, aby ten kraj mój ojczysty miał przez najbliższe lata polityków, którzy nie kłamią, nie oszukują, nie gwałcą, nie wykorzystują seksualnie swoich podwładnych, nie nadużywają władzy, a swoim działaniem dążą do polepszenia życia w kraju wszystkim ludziom; bez względu na to czy te ludzie mają dzieci czy nie mają, śpią z panami czy z paniami, nie mają przodków, którzy walczyli w komuną albo nie głosowali na nich w ostatnich wyborach.

W zasadzie wszystko mam i nie proszę o nic poza jednym małym drobiazgiem. Byłem w miarę uczciwy i względnie grzeczny. Starałem się nie łamać danego słowa, uczyć się pilnie, walczyć ze słabościami, nie krzywdzić bliźnich, nie siedzieć długo przy komputerze, pomagać rodzicom, babciom i bratu, przeprowadzać staruszki przez jezdnię, brać narkotyki w stopniu niewielkim, nie oszukiwać, nie obrażać przeydenta ani jego brata, nie składać brzydkich rymów do takich słów jak: PiS, LPR, Kaczka, Rydzyk czy też Lepper.

Dlatego też, mój drogi Mikołaju, nie widzę przeciwskazań, abyś tę moją małą prośbę spełnił i obdarował mnie prezentem. To jest naprawdę tyci, tyci prośba, która mnie jednak może bardzo dopomóc.

Ja, kurwa mać, chcę tylko trójkę z łaciny na semestr!