(sr)Asy (sr)EMPIKu i inne solówki
Posted in Po bandzie ze znacznikamiRanking, Podsumowanie on 26 styczeń, 2007 by bezdebitowyBardzo lubię wszelkie rankingi muzyczne. Dzięki nim dowiaduję się, jak bardzo artysta, którego lubię, jest niepopularny albo nieciekawy, nudny albo mało nowatorski. Spełnia się to poprzez regularne nieukazywanie się w rankingach zespołów, które namiętnie, długo i z fantazją przyswajam ostatnimi czasy. Przy okazji mam niewyobrażalną szansę zaznajomienia się z muzykami, którzy zdobyli uznanie, sławę, pieniądze i są numero uno w sferze kobiecych i męskich fantazji tyczących się seksu z celebrities. Naturalnie najlepszymi i najbardziej miarodajnymi rankingami są te, które liczą ilość sprzedanych albumów. Wszak wiadomo, że demokratyczny wybór konsumentów i ich gusta, gwarantują najlepszy wybór.
W ciemno można wejść do sklepu i powiedzieć: “Chciałbym to, co najwięcej ilość osób chciało w roku 2006. Chciałbym to, co się najczęściej ludziom podobało.”.
Wtedy z uśmiechem na ustach, śliczna pani, stojąca na stoisku z muzyką w salonie EMPIKu, powie nam, że wśród zeszłorocznych płyt polskich najlepsze były:
1. “Psałterz wrześniowy. Oratorium” - Piotr Rubik/Zbigniew Książek
2. “Rubikon” - Piotr Rubik
3. “Tu es Petrus. Ty jesteś Skałą” - Piotr Rubik/Zbigniew Książek
Mamy wybór niczym Adam w Raju albo wybranie imion dla bliźniaków; Leszek i Jarek czy też Jarek i Leszek.
Swoją szosą w ostatnim czasie mamy znowu zalew rankingów, gradacji i innych stratyfikacji. Związane naturalnie jest to z zakończeniem rocznego sezonu podsumowań; siedzący po różnych redakcjach dziennikarze, muszą uargumentować jaki był najlepszy album minionego, 2006, roku i dlaczego było to Stadium Arcadium*.
Inne ciekawe zestawienie przenosi nas w świat fallicznych gitarowych solówek**. Zaletą Web 2.0 (takie modne i nic nie znaczące hasło, które w rankigu słów wyszukiwanych na googlu zajmuje wysokie miejsce, więc jego użycie powinno gwarantować większą liczbę wejść) jest to, że solówki te możemy sobie od razu pooglądać na YouTube. I przy okazji od razu ocenić czy te popisy są naprawdę tak wspaniałe, że zasługiwały na wyróżnienie. Pomijając to że solówki są dla pedałów, a każdy kto sądzi inaczej, jest w błędzie, to zapewne wszyscy ci tkwiący w swoim mylnym mniemaniu, że solowe popisy gitarzystów są najwazniejszą częścią utworu, ułożyliby ten ranking inaczej. Bo przecież fragmenty te pochodzą po prostu z popularnych, znanych i lubianych utworów. Są więc zwykłym rankingiem sympatii dla wykonawcy lub piosenki.
Na sam koniec cudo którego nie pojmuję w ogóle. Ranking “Najbardziej Wpływowych albumów metalowych***. Kuriozum które w Sevres pod Paryżem powinno się znaleźć. Ciekawi mnie na przykład jaki wpływ miał zeszłoroczny album Mastodon. Płyta bardzo dobra ale czy po pół roku można okreslić ją jako wpływowa? I co sam termin “wpływ” oznacza; na kogo, na co i jaki?
Cały problem z rankingami jest taki, że niemal każdy może go sobie ułożyć. I na dodatek wszyscy będą mieli rację. Bo jakim kryterium albo metodą się posłużyć? Decyduje “feeling”, niewytłumaczalne odczucie jakim darzymy jakiś utwór lub któregoś wykonawcę. Ewentualne różnice zdań można rozwiązać tylko poprzez rycerski pojedynek na śmierć i życie, albo poprzez wzajemne okładanie się po gębie otwartą dłonią, do czasu wymięknięcia któregoś z walczących. Innych możliwości raczej nie ma.
* - za CGM, które podaje za Rolling Stone
** - 20 Greatest Guitar Solos Ever, With Videos
*** - za CGM, które powtarza za IGN Music

