Muzyczne niusy
Informacja fajna numer jeden
Ostatnio mogliśmy uradować się z faktu, iż znany i lubiany zespół o dźwięcznej nazwie Blog 27, został wyróżniony nagrodą European Border Breakers czyli trofeum dla tych, którzy przekraczają granice; przyznawane na targach płytowych Midem we francuskim Cannes przez Komisję Europejską, European Order Breakers Awards mają tak wielką renomę, że trzeba używać googla, aby wiedzieć, czym to cudo jest.
Nasz wspaniały duet (a raczej już nie, bo duet był miał się rozpaść jakiś czas temu) oczarował gości i znalazł się wśród laureatów obok takich gwiazd jak Ilona Mitrecey (Francja) czy Tokio Hotel (Niemcy).
Gdyby ktoś, podobnie jak ja, nie wiedział kim jest francuska gwiazda, to podaję za wiki, iż zasłynęła ona zaśpiewaniem piosenki dla dzieci i młodzieży w rytmach techno. Nie wiem jak państwu, ale ja mam cichą nadzieję, że w Polsce remixy “Puszka okruszka” albo “Domowego przedszkola” nie osiągnęłyby statusu platynowej a nawet złotej płyty. Chociąż patrząc na dokonania kostki Rubika mam wrażenie, że moje oczekiwania nie pokryłyby się ze słuchową wrażliwością narodu polskiego.
Informacja fajna numer dwa
O metroseksualnych gwiazdach od naszych braci zza Odry pisać za bardzo nie chcę. Podobnie jak cała rzesza wiernych fanek mam już zakupiony bilet na koncert na Torwarze. Zamierzam wykorzystać możliwości mojej koleżanki, która do tej pory i to mimo wieku doktorskiego, jeśli tylko ma na to ochotę, proszona jest o dowód osobisty przy kupnie Redsa. Innymi słowy dzięki pomocy jej talentów wizażystyczno-makijażystycznych zrobię się na takiego metrosia, że David Bekham będzie przy mnie typem macho. Do tego odpowiedni kolor pasemek oraz stylizacja fryzury z gatunku “Wsadziłem język do kontaktu, a w odbyt wetknąłem wtyczkę”.
Tak przygotowany ruszę wyrywać, naturalnie więcej niż 15 letnie, laski. Być może z odrobiną szczęścia i dzięki moim umiejętnościom lingwistyczno-oralnym zostanę pomylony, z którymś z chłopaków (????) występujących w zespole Tokio Hotel. Naturalnie obawiam się konkurencji licznie przybyłych na tę okazję, podszywających się pod prawdziwych fanów, żałosnych kolesi, którzy nie mogąc znaleźć kogoś w swoim wieku, muszą z desperacji chwytać się o wiele młodszych dziewczyn. Można ich rozpoznać po nieumiejętnie dobranycm stroju (za mało obcisłych i czarnych ubrań) oraz głupich tekstach rzucanych do przechodzących obok dziewczyn w stylu: “Masz już SKOŃCZONE piętnaście lat?”
Ale jako że najlepszą metodą obrony jest atak, będę zmuszony rzucić groźne spojrzenie w ich buty, a potem uderzyć w pięść oczodołem, kroczem w kolano i groźnie przewrócić się w kierunku moralnie pokonanego wroga. Zakończę to najprawdopodobniej niszczącym ciosem głową w czubek buta i poprawię nosem w kolano. Uwielbiam zapach krwii na koncercie.
Informacja fajna numer trzy
Przegląd Piosenki Aktorskiej rusza 9 marca. Wśród wykonawców koncertu finałowego w reżyserii Konrada Imieli znaleźli się Maria Peszek, Jan Peszek, Jacek Borusiński (z Mumio), Agnieszka Dygant i, uwaga, uwaga, Doda Elektroda! Nasza powabna gwiazda popkultury uraczy nas piosenką podczas koncertu finałowego, którego kanwą tekstową są wiersze, obrazy i podpisy do rysunków Stanisława Ignacego Witkiewicza zwanego dalej Witkacym. Naturalnie jest to pomysł z gatunku “prowokacja”, którego bronić można na 100 różnych sposobów, ale… mnie się to zwyczajnie nie podoba. Ta emocjonalnie niedorozwinięta i niewychowana gwiazdka, która swomimi głupimi tekstami oraz brzydkimi cyckami straszy mnie od dobrych kilku lat, wychodząc z każdego medium, na które mam akurat nieszczęście oczami i uszami skupiać swoją uwagę, jest jedną z ostatnich postaci, które na PPA powinny występować.
Bo prowokować też trzeba umieć. Finezyjnie, oryginalnie, z pewną gracją i inteligetnie. Tymczasem u “żony Radzia” mamy raczej intelektualno-emocjonalnego rzyga, który omijając okolice szarej tkanki mózgowej dociera do ośrodków sterowania mowy, śmiechu oraz zachowania powodując u obiektu scenicznego numer jeden nieodpartą pokusę rechotu, wypluwania kolejnych głupkowatych i dość często niepowiązanych ze sobą w logiczną całość zdań oraz ruchy przypominające syndrom ADHD połączony z tańcem świętego Wita. Mieszanka Pameli Andreson z Paris Hilton i Britney Spears nie może zaowocować niczym oryginalnym, ciekawym ani dobrym.
Nie wiem jaka Dorota Rabczewska jest w życiu prywatnym. Być może w domu nie zachowuje się jak skretyniała nastolatka i faktycznie jej IQ jest widoczne nie tylko na dyplomie od MENSY. Ale jak słyszę to, co ma ona do powiedzenia, gdy występuje jako osoba publiczna, to mam wrażenie, że te 156 punktów to zebrała razem z mężem. Ewentualnie zsumowali obwód brzucha i cycków/dupy (do wyboru).