Anty be, anty fuj
Posted in Po bandzie on 26 maj, 2007 by bezdebitowyW związku z problemami demograficznymi, jakie obecnie przeżywa nasz kraj (a przecież wspaniały system ubezpieczeń społecznych dziwnym trafem nie zapewnia nam jednak pieniędzy na przyszłą emeryturę - na każdą osobę, co miesiąc pobierającą emeryturkę, któś przeca pracować musi), polityka prorodzinna zajmuje centralne miejsce w umysłach wielu polityków. Hasło zaludniania państwa oraz koncepcja (nie mylić, broń panie prezydencie, z antykoncepcją) aby nas - Polaków - było więcej, to nośne hasełko i worek do którego można wrzucić wszystko; pornografię, edukację rodzinną/seksualną czy też główny grzech osób uprawiających seks, a niechcących posiadać dzieci - antykoncepcję.
Kiedyś polityka prorodzinna to była pani Henia w kiosku Ruchu przekłuwająca igłą prezerwatywy, teraz jest to poseł Marian Piłka - wywodzący się z ZChNu poseł PiSu - którego dwa zdanka pozwolę sobie przekleić (za “Wyborczą”):
Młodzi ludzie nie mają żadnej wiedzy na ten temat. A przecież to tak samo duże zagrożenie jak narkotyki czy papierosy.
Zresztą w podobnym tonie grzmi pani poseł Anna Sobecka - przedstawicielka mentalnego jak i geograficznego Torunia.
Ta niedoszła Rzecznika Praw Dziecka część odpowiedzialności za problemy demograficzne zrzuca na prezerwatywy. Ta idea jest zresztą logiczną konsekwencją umysłu, który uważa, że ludzie bez dzieci powinni być karani. Jej ciekawy pomysł z opodatkowaniem osób nieposiadających dzieci nie wzbudził swego czasu poklasku kolegów i koleżanek z LPRu. Chciała także sprawdzać zawartość cukru w cukrze czyli Polaka w Polaku - naturalnie chodziło o odnalezienie PRAWDZIWEGO Polaka. Nie żadnego walczącego o prawa mniejszości narodowych niepatriotę.
“Narodowy program wspierania rodziny”, jak szumnie zatytułowano pakiet ustaw mających ograniczyć stosowanie środków antykoncepcyjnych, to pomysł z cyklu: “Skoro nie chcecie się rozmnażać, to my wam pomożemy prawem przy okazji wydając wasze pieniądze”. Lubię bardzo kiedy państwo myśli za mnie o wszystkim, a “oryginalne” wymysły pojawiające się w głowach posłów i senatorów mają okazję zaistnieć dzięki sprzyjającemu klimatowi politycznemu. Śmiesznie jest, bo regulacją rynku środków antykoncepcyjnych ma się niedługo zająć rząd; zresztą ministerstwo zdrowia do całego pomysłu odnosi się pozytywnie.
Od masturbacji się ślepnie, ręce porastają sierścią i łamie się kręgosłup (i to nie tylko moralny). Antykoncepcja natomiast to zło równie wielkie jak narkotyki czy papierosy (a dlaczego nie alkohol?). Zapewne uzależnia i jest przyczyną wielu patologicznych zachowań. O dewiacjach nawet nie wspominam, bo to tak samo oczywiste jak upadek i zdziczenie obyczajów tych wszystkich zdeprawowanych osób.
P.S.
Komentarz: Skoro poseł Piłka twierdzi, że prezerwatywy są tak samo szkodliwe jak papierosy i alkohol, to niech je przestanie wreszcie jeść.
