A imię jego
Uprawiając ulubiony sport każdego rodaka czyli skoki po kanałach połączone z zagryzaniem ciastkami popijanymi piwem, w której to dyscyplinie ostatnio zaczynam osiągać dość wysoki poziom o czym świadczy zaawansowana forma lustrzycy, zobaczyłem ładną babeczkę. Machała ona łapką, patrząc zalotnym wzrokiem w kamerę i wypowiadając seksownym głosem trudne słowa, których znaczenia pewnie nie rozumiała, ale które wyświetlały jej się na teleprompterze. Wyglądała jak żywe wcielenie połowy moich niemieckich snów.
W każdym razie bardziej koncentrując się na wizji niż na fonii zwróciłem uwagę na jutrzejszych jubilatów. Jedno imię wypadło mi z pamięci, lecz drugie jest tak odjechane, że aż mnie zainspirowało. Chciałbym mianowicie poznać jakąś Scholastykę. Ani katalog gadu-gadu ani też tlenowy nie dostarczył mi odpowiedniej próbki badawczej. Niestety żadna Scholastyka nie była “dostępna”.
Poszedłem krok dalej i wykorzystując zasoby wiki postanowiłem przyjrzeć się inwencji twórczej ludzkich komórek, które nieograniczone żadnymi normami społecznymi, względami estetycznymi czy też problemami z wymawianiem niektórych słów dokonały karkołomnej sztuki wymyślania kolejnych dziwnych imion.
Żadne tam łacińskie Abundancje czy też Harsylie nie zwróciły mojej większej uwagi. Amerykańska tendencja minimalizmu i nazywania dzieci dwoma literkami także nie wydała mi się na tyle godna, by zająć nią moje procesy myślowe. Dopiero niepozorni Szwedzi byli w stanie mnie mocno zaintrygować.
Rezolutni szwedzcy rodzice w ramach protestu względem zwyczaju nadawania imienia najpierw nie zamierzali owocu swojej miłości tytułować w żaden sposób*, a gdy sąd nałożył na nich karę finansową, postanowili zaatakować sprytnym manewrem z flanki.
Brfxxccxxmnpcccclllmmnprxvclmnckssqlbb11116, bo takie imię zostało wybrane, nie spodobało się jednak sędziom, którzy kazali sprawę przemyśleć. Para poszła więc w drugą stronę i próbowała przeforsować jakże śliczne imię A. Także nie wyszło…
Naturalnie rodzice mogą mieć jeszcze bardziej specyficzne poczucie humoru i nazwać swego syna Adolf Lu Hitler Marak, Lenin Marak, Stalin Nangmin albo Frankenstein Momin. Córce można wymyślić Depressed Cupboard Cheesecake, GoldenPalace.com, Heavenly Hiraani Tiger Lily Hutchence, Poppy Petal Emma Elizabeth Deveraux Donahue albo też Peaches Honeyblossom Geldof.
Nie wspominam tu o wszystkich Bogach, Jezusach Chrystusach czy Dickach. To przy powyższych przykładach naprawdę normalne imiona, za które dzieci mogą być tylko wdzięczne.
Tak naprawdę zazdroszczę tylko jednej osobie. I nie tyle imienia, co nazwiska. Jeśli miałbym urodzić się jeszcze raz, to właśnie nazwisko tego wspaniałego hokeisty chciałbym przybrać, o!