Premier palił trawę, ale się nie zaciągał
Miałem o czymś innym, ale premier mnie do takich spazmów śmiechu doprowadził, że nie mogę się powstrzymać. Ja naturalnie rozumiem, że się nie trzeba na wszystkim znać, ale jak ja się nie znam, to się nie odzywam, a nie kpię z kogoś, kto, wbrew pozorom, okazuje się mieć rację. Poza tym wywód na temat “narkotyków na prowincji” poraża. Przenikliwość godna socjologa.
Jarosław nie chodził na piwo, nie podrywał dziewczyn, trawy raczej też nie palił. Nic dziwnego, że wiecznie taki wkurwiony i sfrustrowany łazi.
Panie premierze, proszę zaprosić posłankę Szczypińską do siebie na wino. Ukręcić blancika i wyjarać. Świat będzie piękniejszy, życie lepsze, a spiski i układy zniknął wraz z krwią odpływającą w dół. Czego sobie i temu krajowi życzę.