Marcowe porządki
Jeż Jerzy – In Vitro
Pokłosie wszelakich dyskusji związanych ze sztucznym zapłodnieniem. Raczej bez rewelacji i raczej bez radości. Czyta się szybko, acz po lekturze nie zostaje zbyt wiele. Historia w której dzięki in vitro zostaje wyhodowany „nowy i lepszy” Jerz a Jeż dowiaduje się prawdy o swoim dzieciństwie nie porywa. Kreska naprawdę niezła, ale ani gagi ani historie nie przekonują i nie bawią. Żarty i odniesienia do rzeczywistości ówczesnej niezbyt trafne. Jakaś pani kwacze do ambasady polskiej w USA i zostaje aresztowana za podszywanie się za prezydenta RP. Takie sobie.
Druga historia to historia Lwa R., który w zamian za obietnicę dobrego traktowania wskazuje przestępcę w postaci Jeża Jerzego. Słabe i niezbyt satyryczne jak na satyrę.
To co robi wrażenie to wiadomość ostatnich dni, z której wynika, że bohater Leśniaka i Skarżyckiego zostanie zekranizowany. Na dodatek dubbingować go będzie niejaki Maciej Maleńczuk. Premiera 2009.
Star Trek Alien Spotlight – Andorians oraz Star Trek Alien Spotlight – Borg
Niezbyt przekonujące historie w których mamy okazję nieco bliżej zapoznać się z jedną ciekawą i z jedną, w teorii, nieciekawą rasą. Jako fan Borga zaprotestować jednak muszę, bo nuda wiejąca z kolejnych kartek przyprawia o ból głowy. Niby mieszanka Borg oraz podróże w czasie powinna gwarantować niezłą zabawę, jednak coś nawala. Słabo rozwiązany wątek z paradoksem czasowym tylko to wrażenie pogłębia.
Andorianie to rasa insektoidalna niepozbawiona dawnych ambicji imperialnych. Na tyle silnych że tworzy się opozycja w stosunku do Federacji, która, przynajmniej w mniemaniu buntowników, narzuciła im swoje prawa, obyczaje i podporządkowała niewiele oferując w zamian. W to całe zamieszanie rzucony zostaje oficer Gwiezdnej Floty, który zdradzony przez dawnych znajomych, poddany będzie testowi na lojalność. Niby banał ale sprawnie poprowadzona akcja i ciekawy zwrot pokazuje potencjał drzemiący w tej, jak się na początku wydawało, nieco nudnej rasie.
Włatcy Móch
Lekcja 40 - Pochót
Clue odcinka jest manifestacja mająca pogodzić wszystkich uczniów. Zamiast 1 majowego pochodu oraz 3 majowego pójścia do kościoła, pani Frau, za namową Higienistki, zarządza 2 majowy marsz w pochodzie kojarzącym się z marszami równości (twórcy zapomnieli chyba, że w ten dzień wypada patriotyczne „święto flagi” będące łącznikiem między socjalizmem a patriotyzmem). Naturalnie wyluzowanie seksualne budzi pewne opory, a lokalni skini („parada chorych na raka”) prowokują bójkę z wszechmocną Higienistka (i naturalnie dostają wpierdol), ale manifa idzie dalej. Szczególnie że marsz wolności daje okazję do zaprezentowania przez każdą osobę swoich własnych haseł i poglądów. „Torerancja” oraz kościelne zaśpiewy Czesia niosą się po całej ulicy.
Drugim i zdecydowanie lepszym wątkiem jest pomysł ze świecącymi drinkami, które Marcel wraz z Pułkownikiem odkrywają w kapliczce. Problemem jest pewna pani dokonująca na tych flaszkach bliżej nieokreślonych eksperymentów. Koniec końców, Maria Curie – Skłodowska, po suto zakrapianej imprezie, ląduje w dość jednoznacznej pozycji obok dwójki nieboszczyków i chichocząc domaga się ponowienia imprezki. Eksplozja atomowa na koniec dodaje całości posmaku rozpadającego się radu.
Lekcja 41 – Mel
Wreszcie sposób narracji ulega pewnej zmianie. Zamiast ciągłości chronologicznej mamy do czynienia z czymś, co z powodzeniem zastosowane zostało w filmie „Memento”; poszatkowane sceny puszczane w odwrotnej chronologii. Historia kozy Anusiaka, która dzięki apetytowi na zapachy (między innymi mydło, kostki toaletowe oraz drzewka samochodowe) rośnie do monstrualnych rozmiarów i obraca w perzynę miasto nie gorzej niźli japońska Godżilla. Na szczęście dzięki wsparciu oddziału pluszaków oraz bohaterskiej postawie sprawcy całego zamieszania – Anusiaka – kryzys zostaje zażegnany.
Lekcja 42 - Kólik z Pruchem
Zima w pełni więc amerykański ojciec Andżeliki (znana tak
że jako And rzelika), swoim amerykańskim wozem ciągnie kulig. Niestety zalicza centralne i czołowe uderzenie z samochodem prowadzonym przez wygłodniałego niedźwiedzia, który dzięki zbiegowi okoliczności i tylko cudem, unika karu leśniczego za wyżeranie odpadków z ludzkich śmietników. Ten cud zamienia strażnika przyrody w zimowego zombiego straszącego w okolicy.
A za namową Anusiaka, chłopaki wpadają na pomysł otrzymania „resistansa” na ból. Rozbierają się i odmrażają sobie wszystkie części ciała. Pointą odcinka jest łza Czesia, którą roni nad zabitym Pruchem.
South Park sezon 12
12×01 - Tonsil Trouble
Cartman podczas operacji wycięcia migdałków, po której miał dostać darmowe lody, zostaje zarażony wirusem HIV. Okazuje się, że choroba AIDS oraz wirus ją powodujący, nie jest już popularny. Na wieczór zbierania funduszy (17 dolarów) przybywa tylko kilka osób, a zamiast Eltona Johna występuje Jimmy Buffett. Kyle, w przypływach euforii i ogólnej radości, zapewne zastanawiając się nad sprawiedliwością dziejową, przegina i w ramach rewanżu zostaje wystawiony na zemstę Erica – zostaje przez niego zainfekowany. Ruszają jednak do osoby, która oparła się chorobie. Do Magica Johnsona, który, jak się okazuje, przypadkowo znalazł remedium, na chorobę. Zakażenie hamuje… ogromna ilość gotówki. Skompresowane miliony dolarów idą w krwioobieg Kyle`a i Erica ratując ich od HIV. Kulminacyjną sceną jest moment, w którym ta pozytywna wiadomość trafia do umierających z głodu, od chorób i biedy Afrykańczyków.
Odcinek niezbyt rewelacyjny. Rzekłbym nawet, że nieco przewidywalna w formie i treści zemsta Cartmana i zachowanie Kyle`a zepsuły przyjemność i radość z oglądania. Czekałem na powrót wysokiej formy, a dostałem przeciętniaka. Jasne, zabawnego i momentami mocnego, ale tylko przeciętniaka.
12×02 - Britney’s New Look
Za to właśnie kocham tandem Trey Parker i Matt Stone. Komentowanie absurdalnej rzeczywistości w absurdalny sposób daje efekty tak ostre i mocne, że wszelka polemika z ich punktem widzenia nie ma najmniejszego sensu. Już w ciągu pierwszych piętnastu sekund dostają ostre baty kampania prezydencka w USA oraz kanał Fox. Cały odcinek koncentruje się wokół postaci popadającej w coraz większe szaleństwo Britney. Kyle oraz Stan, ze względu na wyrzuty sumienia, próbują pomóc pannie Spears w ucieczce na Biegun. Jednak determinacja ogółu społeczeństwa w pognębieniu celebryta nie wynika tylko z chęci zaspokojenia prymitywnej rządzy wiedzy odnośnie życia gwiazd. Okazuje się być czymś głębszym i mroczniejszym. Otóż powodem dla którego „Britney Spears has to die” jest odwieczny rytuał w ramach którego poświęcano kogoś dla polepszenia zbiorów (w tym wypadku kukurydzy). W czasach minionych miało to bardziej dramatyczny i barbarzyński przebieg. Obecnie powiązane jest z kultem celebrytów. Piękne! I wspaniale tłumaczy prymitywną chęć tłuszczy do wsadzania nosa w prywatne sprawy osób, które nieprzygotowane do takiej napastliwości mediów i świata, nieszczególnie sobie radzą z tego typu problemami.
12×03 - Major Boobage
Wyraźna tendencja zwyżkowa. Mamy tutaj odwieczny problem z „dziecinnymi zabawami” w stylu wąchanie kleju, podduszanie czy też, przynajmniej w wizji artystycznej Parkera i Stone`a, wchłanianie skoncentrowanej dawki uryny, którą kot znaczy teren w celu złapania ostrej fazy. Zaczyna się od lekcji instruktażowej „Co zrobić, aby odlecieć i dlaczego to jest złe?” w wykonaniu pana Mackey`a oraz wykpienia dramatycznego tonu, w jakim Fox podaje wiadomości (telewizja Ruperta jest zresztą dość często ukazywana w prześmiesznym tonie; Świat według Bundych, Simsonowie czy właśnie South Park). Okazuje się, że dzieci „serują” (cheesing), więc ojciec Kyle`a postanawia je… zdelegalizować. Zakazane zwierzęta wyłapuje DEA. Tylko jedna osoba okazuje się posiadać tyle empatii, by ukrywać futrzaki. By je karmić, by się nimi zajmować i by je chronić, gdyż są niewinne. Tą osobą okazuje się być.. Eric Cartman.
Jednak największą jazdę dostarcza nam Kenny, który „serując” wchodzi w euforyczny stan przypominający wizję ostrych jazd po LSD z lat 70`. W kosmicznym pojeździe odlatuje w gwiazdy i zabiera po drodze cycatą panienką, z którą będzie mógł się namydlić w basenie. Naturalnie za zgodą jej ojca – króla. Próby ratowania od nałogu spełzają na niczym. Na dodatek kot znaleziony przez ojca Kyle`a (mistrzowska scena! Kot wsadzony w worek foliowy niczym trawsko) służy temu ostatniemu (czyli rodzicielowi, nie synowi) do odjechania. Koniec końców Kenny wraz pan Broflovski toczą bój o cycki dziewczyny z odjechanej wizji po urynie. Walka w piaskownicy, którą oni wizualizują sobie jako arenę, przyciąga wielu mieszkańców, łącznie z matką Kyle`a. Końcówka to już wyraźne odniesienie do skandalu obyczajowego w USA czyli konferencja Geralda, który przeprasza za pomysł zdelegalizowania kotów oraz za to że zawiódł zaufanie mieszkańców i swej rodziny. No i Kenny, który wąchając kwiatki odurza się życiem…
Futurama sezon 2
[02x09] Why Must I Be a Crustacean in Love?
Cytaty odcinka:
- Jestem zmieszany, Fry. Odczuwam nowe, dziwne emocje.
- Czy to miłość, jeśli zależy ci na kobiecie z powodów innych niż gody?
- Nie. To musi być jakieś dziwne, obce uczucie.
- To znaczy, że musicie wybierać |między życiem bez seksu a okropną śmiercią?
- Tak.
- Trudny wybór.
Futurama posiada świeżość, jakiej pozazdrościć jej mogą nawet Simpsonowie. Może to kwestia zmęczenia materiału (pytanie otwarte brzmi tylko czy mojego – jako oglądacza czy też ich – jako twórców) . Nie wiem. W każdym razie historia o prokreacji obcej rasy, to idealny na wiosnę zatykacz hormonów i wspaniała alegoria skomplikowanych relacji damsko – męskich przeniesiona na grunt obcej planety, na której rozgrywa się parodia Cyrano de Bergeraca połączona z dramatem trzeciego koła do roweru. Klasyczne i romantyczne pomyłki, kilka mocnych gagów, parę niezłych żartów i mamy kolejny świetny odcinek. Matt Groening to geniusz i basta.
Kuba Wojewódzki:
S07E04 - Janusz Palikot i Tomasz Jacyków
Od czasu pewnego Kuba Wojewódzki nudzi. Kolejne żarty odnośnie gejów (pedałów), kotów (byłego premiera), matek (także byłego premiera) nie śmieszą i nie bawią. W ramach uzupełnienia całości obrazu dorzucić należy, że niektóre z nich są dość ordynarnie zżynane z basha (nad czym swego czasu ubolewał, naturalnie w swoim pokracznym stylu, Pudelek) i mamy dość nieciekawy widok showmana, którego show nieco się przejadło. Dodatkowo dość ordynarnie reklamuje mało ciekawą i nędznie prowokacyjną kampanię House.
Remedium na smutną przypadłość wydawać by się mogło zapraszanie ciekawych gości przy jednoczesnym wycofaniu Kuby. I faktycznie, Janusz Palikot, barwna postać polskiej polityki, całkiem nieźle odnajduje się w formule programu. Tytułowany mianem Stańczyka poseł odgrywa postać wyluzowanego bogacza, którego radykalne pomysły i przedstawienia pomagać mogą w lepszym funkcjonowaniu państwa.
Dom Pérignon wraz z truskawkami podane przez seksowną pokojówkę (wcześniej była stewardessą – Wojewódzki przenoszący swoje fantazje seksualne do talk show?) umilają czas podczas konwersacji na tematy poważne (wykorzystywanie seksualne kobiet przez funkcjonariuszy policji) oraz takie, które były wyraźnymi strzałami w stopę (pytanie o alkoholizm i zdrowie prezydenta) platformianego polityka. Pointą było pytanie o możliwość podjęcia walki o prezydenturę przez Palikota. Ten wyraźnie się zdystansował i odciął od tego pomysłu.
Pojawiło się parę ciekawych pytań, ale miłość Kuby do PO nie pozwoliła mu na pogłębienie wątku odnośnie konserwatyzmu obyczajowego Platformy. Aż prosiło się, by wyciągnąć Niesiołowskiego z jego epitetami dotyczącymi mniejszości seksualnych. Za to wystrzelono petardę w stronę Torunia – poseł niemalże złożył deklarację „zniszczenia” Tadeusza Rydzyka.
Drugim zaproszonym gościem był stylista i – jak się dowiedziałem podczas trwania programu – gej (czy też raczej biseksualista) Tomasz Jacyków. Prawdę mówiąc mniej interesujące było to, co miał do powiedzenia on sam (umówmy się, co do powiedzenia może mieć osoba, która zawodowo zajmuje się doborem spodni do koszuli), a ciekawsze było to, jak reagował w miarę wyluzowany do tej pory Janusz Palikot. Widać było pewne napięcie u polityka Platformy oraz problem z komentarzami odnośnie seksu z panami i paniami wygłaszanymi przez siedzącego obok niego na kanapie faceta. Stąd zapewne pojawiło się w jego ustach pytanie o tak lubianą przez wszystkich członków PO„miłość”. Przy zapytaniu Kuby o to, czy Jacyków wyrzuciłby posła z łóżka, ten odrzekł, że w ogóle by go tam nie wpuścił. Rzeczony skwitował to krótkim „I bardzo dobrze.”. Cóż, nie w smak mu było być potencjalnym łóżkowym partnerem geja Jacykowa. Mimo że wcześniejsze sugestie dotyczące orientacji homoseksualnej Ziobry potraktował z wyrozumiałością oraz pobłażliwością.